Halo? Smog mówi. Co u ciebie?

Wiele w ostatnich miesiącach mówi się – głównie w mediach, z naciskiem na internet, o problemie występowania smogu. No i też nie ma się czemu dziwić, bo lecące na łeb na szyję statystyki jakości powietrza w wielu miejskich ośrodkach to nie jest wcale powód do uśmiechu.

Smog a zdrowie człowieka

Przeciwnie. Tutaj trzeba sobie powiedzieć jasno, że mamy do czynienia z beznadziejną sprawą. No bo przecież w jaki sposób inaczej podejść do tego, że mimo zapewnień polityków i ciągłego sygnalizowania podejmowania kroków, nie ma praktycznie żadnej mowy o jakościowej poprawie, a także o tym, że mamy do czynienia z konkretnym podejściem do smogu. Nie ma mowy – warto byłoby też powiedzieć sobie o jednym z zupełnie nowych rodzajów smogu. Ale o tym za chwilę, bo może zamiast przedstawiać nowy, warto byłoby zrobić najpierw coś z tym, z którym mamy największy problem? Z tym, który utrudnia oddychanie, rozwija różne choroby, a kobietom w ciąży poważnie zagraża? Nie mówiąc o małych dzieciach. A i jeszcze nie zapominajmy o mężczyznach, tak w kontekście planowania rodziny – bo tu ryzyko bezpłodności rośnie drastycznie. No w każdym razie, rząd jakby za bardzo problemu nie widzi. Unia Europejska nas na pewno niebawem ukarze. I to srogo, bo z reguły w kwestiach zaniedbań środowiskowych trzeba się liczyć z karami na ogromną skalę. Co więcej, trzeba tutaj naprawdę mocno sobie przejrzeć różne czynniki. Szybko będziemy mogli się przekonać o tym, jak wiele mamy do zyskania w momencie, gdy będziemy się od tego smogu odcinać.

smog

Elektrosmog

A tym nowym – świeżutkim rodzajem jest tak zwany elektrosmog, który to powstaje jako efekt uboczny promieniowania elektromagnetycznego, które wywołują rozmaite urządzenia wchodzące w kategorię tych elektrycznych użytku codziennego. Czyli – elektrosmog można przypisać do telefonów komórkowych, komputerów, a także licznych innych urządzeń. No i powiedzmy sobie szczerze, w dobie tak szeroko zakrojonego postępu technologicznego, totalnie nie sposób się będzie od niego uwolnić. Chociaż póki co natężenie smogu w wersji elektro wpisuje się w szeroko rozumianą normę, to jednak gdy spojrzymy na lawinowy wzrost liczby użytkowanych smartfonów i innych urządzeń, trudno będzie negować fakt, że takie natężenie będzie miało w przyszłości dosyć poważne skutki – jeżeli chodzi o wpływ na naszą formę zdrowotną, i to na bardzo wielu płaszczyznach. Niestety tego problemu nie jesteśmy w stanie rozwiązać. Bo dzisiaj trudno wyobrazić sobie świat, w którym kompletnie nie korzystamy z elektroniki. Albo inaczej – wyobraźnia to jedno, ale nie ma opcji, by sprawdziło się to w praktyce.